platforma blogowa portalu głos szczeciński

Dziennikarz: “Za chwilę ZWRACAMY do studia”:)))))

Takie właśnie słowa padły niedawno w pewnej śniadaniowej telewizji.

Mało smaczna komenda wyrwała się dziennikarzowi, który za wszelką cenę próbował “przyćmić”  swoją osobą współprowadzącą. Dziennikarka debiutowała właśnie w nowej stacji.

Szło jej bardzo dobrze. Swój dziennikarski kunsz udowodniła już wcześniej jako jedyny dmmski prezenter  sportowy.

Jej antenowy partner dwoił się i troił, aby w tym tandemie grać główną rolę. Wchodził dziennikarce w słowo, urywał komentarze i konstuował mało zabawne puenty.

Kobieta z niesmowitym urokiem omijała pułapki, które na żywca fundował jej kolega po fachu.

Widać było, że dyskretnie usuwa się w cień.

W pewnym jednak momencie z ust jej kolegi padła zachęta do publicznego “ZWRACANI”

Chłopaczek błagającym wzrokiem spojrzał na dziennikarkę. Ta ze stoickim spokojem powiedziała: Państwa również zachęcamy do POWROTU przed ekarany…

Dlatego  uważam, że dziennikarze powinni pracować w duetach. To dobry sposób na poskromienie chorej rywalizacji. Takiej, która nasze newsroomy zamienia w ring.

Bo przecież nigdy nie wiadomo kiedy naszemu redakcyjnemu rywalowi “wyrwie  się” czysto fizjologiczny lapsusik:))))))

p.s. Pozdrawiam moją drugą, zawodową połówkę;)  Nową połówkę …

 

Oko w oko z mordercą

Zaledwie kilka metrów dzieliło mnie dzisiaj od pewnego człowieka. Mężczyzny o dużych , wyrazistych oczach. Dziwnych oczach… Ten wzrok zapamiętałam już prawie rok temu..

Gryfice. Październik 2010 rok. Przyjeżdżam do miasta przypadkiem. Jadę na materiał nad  morze, ale coś “pcha” mnie właśnie do tej miejscowości.  Z jakimś ogromnym niepokojem kręcę się po rynku. Rozmawiam w ludźmi. W pewnym momencie dostaję wiadomość: W Gryficach ktoś zabił dziecko!

Sprawdzam sygnał. Jadę pod wskazany adres. Na miejscu zastaję zapłakanych ludzi. Policja dopiero najeżdża. Po chwili pojawia się szokująca wieść. W mieszkaniu znaleziono dwa ciała. Młodej kobiety i jej dziecka.

Stoję prawie pod drzwiami mieszkania gdzie doszło do tragedii. Tak jak i wszystkim wokół trudno mi w to uwierzyć… Kiedy przesyłam do redakcji pierwszy komunikat, zastanawiam się kto mógł to zrobić… Tym bardziej, że pojawiaja się pierwsze ‘przecieki” – to wyjątkowo brutalny mord.

Pamiętam, że przez pierwszą godzinę prawie modlę się żeby przyjechali inni dziennikarze. Żebym nie była tam sama…

Jeszcze tego samego wieczoru dostajemy portret pamięciowy poszukiwanego mężczyzny.- brata zamordowanej. Wtedy właśnie po raz pierwszy widzę te oczy.

Jego wzrok mam pod powiekami, gdy Marcin B. wpada w rece policji i przyznaje się do  winy.

Oczy mordercy witają mnie także dzisiaj w sądzie. Obserwuję je w trakcie, gdy opisywane są drastyczne szczegóły zbrodni. Patrzę w nie gdy morderca z zaskakującą szczerością opowiada, że miał problem zabiciem dziecka. Bo z poderżnietym gardłem dzieciak, szedł jeszcze w stronę korytarza.

Nie widzę ani jednego mrugnięcia  gdy zabójca przyznaje, że nie w trakcie, gdy podcinał siostrze gardło, nie mógł dobrze ustawić ręki. Nie wzrusza go także wchodząca na salę rodzina.

Oczy bestii prawie nie reagują… 

W pewnym momencie nasz wzrok spotyka się. Mam wrażenie, że trwa to wiecznie. Mam świadomość, że próba wzroku to próba siły. Jest mi niedobrze, ale wytrzymuję…

Marcin B. pierwszy odwraca głowę!

Prawie. W pewnym momencie spotykamy się wzrokiem.

Szanuj szefa swego!

“Jednym z celów wielkiego szefa jest nauczyć ludzi samodzielnego myślenia i samodzielnego działania.

Wielki szef nie boi się, że czegoś nie wie. Wielki szef nigdy nie udaje, że pozjadał wszystkie rozumy.

Wielki szef nie rywalizuje z operatorem obrabiarki i nie dowodzi, że lepiej niż on zna się na obrabiarkach. Rozumie, że dobrzy pracownicy na danym stanowisku znają się na tym, co robią. Zachęcanie dobrych, zdolnych pracowników do wydajnej pracy jest czasem tak proste jak zadanie pytania.”  www.firma.egospodarka.pl

p.s. Tak pewnie przez przypadek utknął mi dziś w głowie ten cytat. Dlatego postanowiłam go Wam przytoczyć. Przeżyłam już w życiu kilku szefów. Pamiętam, że jeden uczył nas dziennikarstwa leżąc na podłodze. Inny raz przyniósł upominki. Kolejny potrafił wyrwać korespondenta o 5 rano telefonem z łóżka.

Mam też obraz moich szefowych. Te zazwyczaj stawały się moimi ogromnymi zwolenniczakmi, gdy nasze drogi się już rozchodziły. Ot, taki tam damski ring…

Sama także byłam szefem. Nie ukrywam, że wymagającym. Nie siadającym do obrabiarki. (czyt. wyżej)

Ze słowem SZEF  nierozerwalnie kojarzy mi się kolejne –  SZACUNEK!

Dlatego z tak wielką przyjemnością odebrałam dzisiaj pozdrowienia od byłego SZEFA.

Polityka bywa sexy…

Ogromnie zdziwła mnie wrzawa wokół wyborczego bilbordu jednej z koszalińskich kandydatek do Sejmu.

Tak zwani specjaliści od wizerunku ( rodzaju męskiego zapewne) stwierdzili, że pozująca do zdjęcia kobieta przyjęła zbyt wyzywającą pozę.

Wnikliwi obserwatorzy wytknęli także fakt, że kandydatka eksponuje fragment bielizny.

Bohateka “skandalu” tłumaczy się lakonicznie. – W czerwonym jest mi do twarzy a widoczne  na zdjęciu ramiączka to ozdoba sukienki – przekonuje.

Daltego jako zwykły obserwator przyjmuję te argumenty. I powiem wprost. Jeżeli w parlamencie chcemy mieć normalne osoby, to odejdźmy od sztampy…

I skoro komuś dobrze jest w czerwonym niech się tego trzyma. I nieważne czy jest to osobista bielizna, czy kreacja na wyborczym plakacie!

p.s Czerwony to także mój ulubiony kolor! Dlatego do pracy przychodzę w czerwonych szpilkach;)

Golonki i koronki…

Polskie wybrzeże zaskakuje… Jest pełne skrajności! W Pobierowie na głównym deptaku króluje smażone mięso i koronki. Nie tak dawno pokazywaliśmy w Głosie jak w przysłości ma wygladac centrum kurortu. Futurystyczne budowle zamiast drewnianych bud. Kiedy? Nie wiadomo, bo gmina jest okrutnie zdłużona!

Na razie wakacyje wspomnienia to Grunwaldzka pachnąca golonkami i bibelotowymi straganami.

- W tym roku to nie jest TO SAMO Pobierowo – powiedziała moja przyjciółka z Poznania.

Podzielam tę opinię. I nie pomoże nawet fakt, że na ty mięsnym deptaku kupiłam szałową kieckę z koronką i prasolkę z falbanką;)

Podejrzewam, że wszystkiemu winne są siły wyższe. Morze w tym roku ograbiło pobierowską plażę (niebawem o tym w Głosie Nad Morzem).

Dlatego turyści szukają pociechy na deptakach… A te niestety pachną golonką…

p.s Dlatego zdradziłam! Uciekłam na świnoujską plażę. To miejsce jest grzechu warte!!!

Gwiazda sika, dziennikarz się śmieje

Zdumienie ! Znany i ceniony aktor załatwił fizjologiczną potrzebę  po środku samolotu. Na oczach pasażerów zaprotestował w ten sposób przeciwko pokładowym zakazom.

Dowiedzieliśmy się o tym oczywiście z mediów.

Jeden z najsłynniejszych światowych prezenterów przekazując tę informację, dostał na wizji ataku śmiechu.

Telewizyjny gwiazdor przepraszał i twierdził, że po raz pierwszy przytrafia  mu się coś takiego.

Dziennikarz nie został jednak “zdjęty” z wizji. Przecierając załzawione ze śmiechu oczy, zdołał przeczytać newsa.

Mam nadzieję, że nie straci pracy jak jego koreańska koleżanka po fachu. Dziennikarka za śmiech na antenie z wilczym biletem wylądowała na bruku.

W Polsce też znamy przypadki “ugotowania”. ( tak wybuch emocji na żywo nazywają radiowi i telewizyjni dzienikarze).

Pod okiem kamery płakała dziennikarka największej komercyjnej stacji, informacyjny prezenter spadł z podestu a naczelny miesięcznika dla panów klął jak szewc.

O brudnym stoliku już nie wspomnę…

Ale dziennikarz to przecież też człowiek.  A skoro jednej gwieździe wolno sikać w samolocie, to innej powinniśmy wybaczyć śmiech na antenie.

p.s. Jak dobrze być dziennikarzem prasowym:)))))))))))))))))

Letnia żałoba

Kobiety same wiedzą co dla nich dobre!

Wszystko dzięki zbawiennej intuicji. I to niezależnie czy chodzi o wielkie życiowe wybory, czy też o decyzję, co wyciagnąć z szafy.

Projektanci ubzdurali sobie, że w tym roku będziemy nosiły na sobie kwiaty.

Dlatego letnia kolekcja sukien aż mieniła się od ogrodowych ornamentów.

Los jednak spłatał figla i jesienno – deszczowa pogoda ubrała nas w inne kreacje.

Na ulicach pojawiła się czerń – odwieczna namiętność wielu kobiet. Te, niemal instynktownie podchwyciły samorodny trend. Przez kilka tygodni na ulicach miasta, w biurach i sklepach niezmiennie królowały ”czarne damy’.

O tym, że czerń podkreśla kobiecość, nikogo chyba przekonywać nie trzeba… Że dodaje elegancji – także.

Jednak jeśli jest to ulubiony kolor kobiet w środku lata, musi oznaczać jedno – żałobę!

Nie żyje Andrzej Lepper. Niektórzy powinni milczeć!

Godzina 17.42. Dostaję informację, że nie żyje Andrzej Lepper. – Prawdopodobnie powiesil się w swoim biurze w Warszawie – mówi mój informator.

Powiadamiam redakcję. Niedowierzanie. Sprawdzamy szokującą informację. Kilkanaście minut później informację podają ogólnopolskie media.

Jestem już po pracy. Dalej redakcja zajmie się sprawą. Postanawiam jednak obserwować jak moi koledzy po fachu zajmują się tym “newsem”.

Śledzę relacje spod biura Samoobrony w Warszawie. Widzę jak redakcje na gorąco próbują zdobyć informacje. W kolejnych stacjach pojawiają się tak zwane “migawki z życia”.

Na czarnym tle oczywiście. W telewizyjnych studiach wypowiadają się tak zwani eksperci i przyjaciele. W pewnym momencie pada stwierdzenie ” Milczeć, albo mówić dobrze”.

Nikt jednak nie milknie. News pęcznieje i na jaw wychodzą co raz to nowe stwierdzenia.

Medialna machina napędza się z ogromną siłą…

Moje zdziwienie budzi wypowiedź znanego specjalisty od kształtowania wizerunku.

Twierdzi, że rozmawiał wczoraj z Andrzejem Lepperem. Otwarcie przyznaje, że był w złej formie i” miał wszystskiego dość”. Po głowie tłucze mi się pytanie? Wizerunkowy czarodziej o , który nie ukrywał, że kreował wizerunek Andzeja Leppera jako zwykły człowiek nie znalazł w sobie siły aby wesprzeć w chwili załamiania swojego podopiecznego?

Dlatego moim zdaniem to własnie on powinien milczeć.

p.s  Obecałam, że zdradzę pewną tajemnicę. Udało mi się porozmawiać z osobą, która była blisko w trakcie niemal całej jego kariery politycznej. Mój rozmówca twierdzi, że jeszcze wczoraj rozmawiał z Andrzejem Lepperem.  Mieli kontaktowac się dzisiaj.

- Przez caly dzień nie mogłem dodzwonić się do niego - mówił mój rozmówca.

Twierdzi, że zmarły polityk choć miał oosbiste problemy, był pełen planów na przyszło

ść.

Nic więcej nie powiem!

Pasja…

Dzisiaj nad morzem było bardzo gorąco! I to nie za sprawą wytęsknionego przez wszystkich słoneczka. O tym co działo się w bazie ratowniczej w Rewalu poinformowały niemal wszystkie media. My także tam byliśmy. Jednak przed publikacją artykułu nie wolno mi komentować całej sytuacji.

Mogę jedynie zapewnić, że miałam dzisiaj dużo szczęścia. Udało mi się bowiem poznać ludzi, którzy swoją pracę wykonują z prawdziwą pasją. Mam na myśli ratowników, którzy aby dochować  wierności przysiędze i nieść pomoc, zamieszkali w prowizorcznym szałasie.

Mam na myśli także matkę dwóch małych chłopców, która z radością opowiadała nam o tym, że własnie dzisiaj udało jej się wykupić prowadzone na rzeź konie.

To ludzie, którzy swoją pracę wykonują z pasją…

Jestem dumna, że ich poznałam!

Najstarszy zawód świata

- W Polsce jeszcze tylko dziennikarze i prostytutki pracują bez ustawy o zawodzie – powiedział niedawno jeden ze znanych dziennikarzy. W środowisku zawrzało.  – Jak można porównać dziennikarza do stojącej pod latarnią panienki? – grzmiał jeden z obrońców naszej redakcyjnej moralności.

- Można – przekonywał inny. – Trafia Ci się temat i robisz wszystkim dobrze – mówił z przekasem. – Dobrze ma Czytelnik, bo dostaje informację, korporacja zarabia pieniądze a Ty dostajesz wierszówkę - wyliczał profity…

Kobiety  milczały. Nie odważyły się wziąć udziału w dyskusji.

No, ale dziennikarz to przecież rodzaj męski;)